- Ogółem: 9.0
- Fabuła: 10.0
- Kreska: 8.0
- Bohaterowie: 10.0
- Walki: 8.0
- Ogółem: 8.9
- Fabuła: 9.5
- Kreska: 8.3
- Bohaterowie: 9.3
- Walki: 7.9
- Humor: 8.3
- Oryginalność: 10.0
- głosów: 4 [ szczegóły ]
- głosów: 0
Fullmetal Alchemist
| Tytuł japoński: | 鋼の錬金術師 (Hagane no renkinjutsushi) |
|---|
| Typ produkcji: | manga |
|---|---|
| Premiera: | 22.01.2002 - 22.04.2010 (rozdziały) 01.2006 - trwa (Polska) |
| Liczba tomów: | 25 |
| Liczba rozdziałów: | 103 |
| Przedział wiekowy: | shōnen |
| Gatunki, tematy: | akcja, dramat, fantasy, komedia, przygodowy | alchemia, wojsko |
| Powiązane: | Fullmetal Alchemist (TV) |
Recenzja

Świat w pierwszej połowie XX wieku. Pociągi, telefony, powoli rozwijająca się nauka. I coś, czego nasz świat nigdy nie posiadał. Coś, co nazwalibyśmy magią. Alchemia.
I właśnie ta alchemia jest motorem napędowym mangi Fullmetal Alchemist, autorstwa Hiromu Arakawy. Sam komiks w niesłychanym tempie zaczął się stawać coraz bardziej znany i uwielbiany przez rzesze fanów w Japonii. Powstało nawet anime, stałe grono otaku tego tytułu wciąż się powiększa, a komiks staje się znany szeroko poza granicami Kraju Kwitnącej Wiśni. Czy w związku z tym FMA ma jakiś przepis na sukces?
Mimo że FMA jest shōnenem, to trzeba przyznać, że wybija się spośród innych serii tego typu. Jak na swój gatunek, jest on sporo cięższy, mroczniejszy i stawia pytania, które być może są zbyt poważne dla bardzo młodego czytelnika. FMA zadaje pytania o istotę życia, o śmierć, o prawdę, o to czym jest świat, czym my jesteśmy, ale nie daje odpowiedzi. To trzeba samemu zrozumieć. Jednocześnie manga jest... przerażająco wręcz zabawna. Gagi sytuacyjne powalają na kolana (reakcja głównego bohatera na słowo "kurdupel"), a komizm słowny jest wszechobecny, (w polskiej wersji powstały w dużej mierze dzięki wręcz genialnemu tłumaczeniu Pawła "Rep" Dybały – każda postać ma swój sposób mówienia, a niektóre powiedzenia zostały już w kanonie – jak np. słynne "Edziu zostaw pana, bo ci zdechnie". Według mnie, to tłumaczenie można wręcz porównać jakością do dubbingu Shreka – na podobnym, nieprawdopodobnie wysokim poziomie)
No dobrze, czas zająć się fabułą i postaciami. I tu jest klucz do całej magii tego tytułu. Do tego wspaniale wyważonego kontrastu między poważnym i momentami smutnym dziełem, a mangą pełną humoru, od którego płacze się ze śmiechu i skręca w konwulsjach.
Głównymi bohaterami mangi są bracia Elric. Nazywają się Edward i Alphonse, i jak można się domyślić, obaj są alchemikami. Na dodatek Ed jest państwowym alchemikiem, członkiem elity, służącym wojsku – czyli "psem wojskowym", którego w każdym momencie można wysłać na front – jako wspaniała maszyna do zabijania. W zamian dostaje gigantyczne dotacje, dostępy do wielkich bibliotek narodowych, badań naukowych, wstęp do laboratoriów. Jednym słowem, bycie państwowym alchemikiem opiera się na pierwszej zasadzie alchemii – "zasadzie równowartej wymiany".
Obaj bracia jednak są znani w całym kraju, po którym podróżują, szukając mitycznego, legendarnego artefaktu. Kamienia filozoficznego. Inaczej czerwonej tynktury, piątego elementu, niebiańskiego kamienia, eliksiru życia.
No dobrze, ale po co jest on im potrzebny? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zagłębić się w przeszłość naszych bohaterów.
Szczęśliwa, czteroosobowa rodzina. Ojciec Hohenheim, matka Trisha, dwóch synów – Edward i Alphonse. Pewnego dnia ich ojciec odchodzi, zostawiając po sobie tylko trochę pieniędzy. Niedługo potem, matka Eda i Ala zapada na poważną chorobę i umiera. Grunt pod nogami młodych braci powoli się rozsuwa, tracą wszystko co mieli. I oni, mali chłopcy, decydują się na jeszcze jeden, ostatni, zakazany, desperacki krok. Postanawiają wskrzesić Trishę Elric. Nie bacząc na wszelkie zakazy, które kategorycznie zabraniają transmutować człowieka, próbują przywrócić matce życie. Wykazując się inteligencją, która jest praktycznie niemożliwa do uwierzenia w ich wieku, przechodząc morderczy trening, po dziesiątkach tysięcy godzin spędzonych nad księgami, próbują dać życie zmarłej matce. Nie udało im się. Mało tego. Główna zasada świata alchemii to zasada "równowartej wymiany". W zamian za coś, co wcale nie było ich matką, a co najwyżej potworem, nawet nie posiadającym ludzkiego, czy jakiegokolwiek innego kształtu, dwaj alchemicy musieli coś poświęcić. Alowi odebrano całe ciało, a Edowi lewą nogę. To była ich kara, za próbę transmutacji ludzkiego ciała. Ostatnim wysiłkiem woli, Ed ceną swojej prawej ręki, zdołał przyzwać duszę Ala i na trwale zawiązać ją w zbroi.
Okaleczony Ed i pozbawiony ludzkiego kształtu Alphonse, postanawiają przywrócić sobie dawne ciała. Znowu nie bacząc na cenę. Ed funkcjonuje dzięki stalowym protezom, tak zwanym "automatycznym zbrojom". Zdobywa licencję i obaj bracia wyruszają w świat. Jednak czekają ich tylko kłopoty i straszna prawda, drzemiąca w głębi prawdy.
Kreska jak na shōnen, dodatkowo wydawany dość stosunkowo często, jest bardzo dobra, i niczego zarzucić jej nie można. Utrzymuje podobny poziom od początku dzieła, a zmienia się tylko w zależności od sytuacji, komicznej bądź poważnej (nie widać więc niedoróbek, braku któregoś z asystentów czy innego tego typu "kfiatków"). Walki są bardzo ciekawe – Śliczne i smakowite połączenie normalnej walki wręcz, alchemii i walki bronią – wszystko stoi na naprawdę wysokim poziomie.
Jak już wspomniałem, manga stała się hitem. Szybko więc wyprodukowano anime, które jednak oceniane jest jako dużo gorsze niż manga, czemu trudno się dziwić, bo od pewnego momentu fabułą odbiega od tej mangowej i kroczy własną ścieżką – dzięki czemu anime zamknęło się w 51 epach + filmie kinowym, podczas gdy pierwowzór jest ciągnięty dalej. Ja ze swojej strony szczerze polecam mangę, która jest obecnie wydawana przez J.P.F. (ze świetnym tłumaczeniem Pawła "Rep" Dybały!) – naprawdę jest dużo, dużo lepsza niż anime. Nie wspominając już o nieszczęsnym, wygwizdanym, porażająco słabym i kiczowatym filmie kinowym.
Trzeba przyznać, że FMA to naprawdę ciekawy okaz. Shōnen, potrafiący wzruszyć i zabawić, a jednocześnie mający spójną, ciekawą fabułę, interesujący pomysł i niezłą kreskę – takie cuda nie zdarzają się często. Ja ze swojej strony stokrotnie polecam mangę Fullmetal Alchemist i daję gwarancję świetnie spędzonego czasu.
Twórcy
| Wydawca: | Square Enix |
|---|---|
| Wydanie polskie: | Japonica Polonica Fantastica |
| Publikacja: | Monthly Shōnen Gangan |
| Autor: | Hiromu Arakawa |
|---|
Linki
| Fullmetal Alchemist (manga) w Anime News Network (EN) |



























