W kilku słowach...
Czarnoskóry wojownik, numer dwa, ma jeden cel – pomścić swego ojca, stać się numerem jeden i stać się równym Bogu. Proszę wyjąć jointy z ust, oto nadchodzi Afro Samurai.
Ocena recenzenta
8.2/10.08.2/10.08.2/10.08.2/10.08.2/10.0
  • Ogółem: 8.2
  • Fabuła: 7.5
  • Grafika: 9.5
  • Muzyka: 7.0
  • Bohaterowie: 8.0
  •  
  • Walki: 9.0
  • Humor: 8.0
Oceny redakcji
7.5/10.07.5/10.07.5/10.07.5/10.07.5/10.0
  • Ogółem: 7.5
  • Fabuła: 6.9
  • Grafika: 9.0
  • Muzyka: 7.4
  • Bohaterowie: 7.1
  •  
  • Walki: 8.1
  • Humor: 7.5
  • Oryginalność: 6.5
  • głosów: 4  [ szczegóły ]
Oceny użytkowników
7.3/10.07.3/10.07.3/10.07.3/10.07.3/10.0
  • Średnia: 7.3
  • głosów: 4
Zaloguj się, aby głosować.
Ulubione
  • W ulubionych: 0
Reklama
Centrum mangi PL Konnichiwa.pl Planet Dragon Ball Banzai! Hayate Anime Heaven Brotherhood.boo.pl Naruto_RPG/PBF A-G-W.info the Elite DeathBall PolskaManga.pl - wszystko o mandze w Polsce Black-Butler RPG Maker Biologia w liceum Shinden Underground Sencha Project Saiyans-Zone Gintama.pl Raws4U Radio Aoi enaruto-x Anime Online AonM OpenEnd.pl - openingi i endingi
Losowe radio

Afro Samurai

Tytuł japoński:アフロサムライ
(Afuro Samurai)
Tytuł polski:Afrosamuraj
Typ produkcji:seria TV
Premiera:04.01.2007 - 01.02.2007 (Kanada, USA)
03.05.2007 (Japonia)
Liczba odcinków:5
Czas trwania:5x25 min ≈ 125 min ≈ około 2 godz. 5 min
Budżet:¥ 119.580.000
Przedział wiekowy:seinen
Gatunki, tematy:akcja, dramat, fantasy, przygodowy, science fiction | samuraje
Powiązane:Afro Samurai: Resurrection (film)

Recenzja

Na świecie są dwie opaski. Opaska numer jeden i opaska numer dwa. Człowiek (?) noszący opaskę numer jeden jest... właściwie Bogiem, rządzi całym światem. Aby zdobyć opaskę numer jeden, trzeba mieć opaskę numer dwa – wtedy, kiedy "będzie się gotowym na spotkanie z Bogiem" – możemy wyzwać numer jeden. Co trzeba zrobić, żeby stać się numerem dwa? Zabić wcześniejszego posiadacza opaski. Proste? Proste.

Standardowe wyobrażenie samuraja to Japończyk w obszernej szacie z kucykiem na głowie. I, co tu dużo mówić, wyobrażenie to jest jak najbardziej prawdziwe. Tym więcej radości mamy z oglądania numeru dwa nie jako niskiego, skośnookiego Azjaty, a jako dużego Afroamerykanina z ogromnym afro na głowie i jointem w gębie.

Plot Afro Samurai jest na pierwszy rzut oka prosty – kiedy młody Afro traci ojca, jako kilkuletni chłopiec przywdziewa opaskę numeru dwa, pakuje gnijącą głowę ojca do torby, przepasa miecz i rusza na spotkanie z numerem jeden, który kilka godzin wcześniej na jego oczach zabił najbliższą mu osobę.

Jednak Afro to nie Gokū, to nie Naruto, to w końcu nie jest Ichigo. Kilkuletniego chłopca, po zauważeniu opaski numer dwa, masakruje kilku rozbójników i odbierają mu wszystkie pamiątki oprócz miecza – łącznie z zgniłą głową i opaską. Afro zostaje znaleziony i wykurowany w przytułku dla sierot prowadzonym przez starego samuraja. Zamieszkuje tam i rozpoczyna trening. Po latach namierza trop opaski numer dwa i sprawy się komplikują...

Afro Samurai jest krótkie. Ale nie jest bajeczką dla dzieci o dobrym samuraju. Jest to anime dla dorosłych opowiadające o samuraju, który idzie poprzez przeciwności losu, by zdobyć swój cel. Inaczej mówiąc – idzie poprzez trupy wrogów. A owy trup ściele się gęsto i niemiło, bo ginie w sposób krwawy i brutalny. Krew się leje, a Afro, mimo swojego zamknięcia w sobie, nie rezygnuje ze swojej męskości, dzięki czemu doświadczamy sceny erotycznej w drugim odcinku. Nie ma tu skrajnych wywodów i niepotrzebnych kwestii. Jest to anime akcji, anime męskie. I tylko +18.

Ile fabuły można zmieścić w pięcioodcinkowej serii? Pewnie sporo. Fabuła w Afro Samurai jest... konkretna. Pokazuje finalną wędrówkę Afro i w retrospekcjach – przyczyny tego, co się dzieje na ekranie. Całość wygląda bardzo przyjemnie i mimo żadnych wątków pobocznych z napięciem czekamy na to, co będzie dalej.

Sprawą sporną w Afro Samurai jest wersja językowa. Ta jest wyłącznie amerykańska. I nie ma co krzyczeć "o zgrozo!", co ja uczyniłem w pierwszym momencie. Po obejrzeniu pierwszego odcinka będziemy wiedzieć, że to był słuszny wybór. Czy ktoś wyobraża sobie ogromnego, ponurego, złego Afroamerykanina (z jointem w gębie!) i jego całkowite przeciwieństwo – gadatliwego, zabawnego i czasem irytującego gostka w okularach przeciwsłonecznych, który używa typowego czarnego slangu (AVEE) (i z jointem w gębie!) szczebioczących po japońsku? Bo ja nie. Warto nadmienić, że głównemu bohaterowi (i innemu, pobocznemu, a jakiemu, to nie zdradzę, aby nie psuć zabawy) użycza głosu sam Samuel L. Jackson – czyli Mace Windu, czy Jules Winnfield (BTW, Samuel L. Jackson to fan anime :)). Na głosy innych aktorów też nie ma co narzekać. Są dobrze dobrane, klimatyczne i ich niejapońskość nie przeszkadza, a wręcz polepsza sprawę i basta.

Seria jest poważna. Jednak atmosferę rozładowują postaci. Które niszczą i wyśmiewają stereotypy. Oto samurajem jest czarny. Oto widzimy mnicha siedzącego na drzewie z noktowizorem obserwującego Afro i dzwoniącego z komórki, na której wyświetlaczu pojawiają się króliczki. Oto inny mnich odprawia ceremonię parzenia herbaty w słuchawkach, z których słychać techno. Oto na drodze Afro pojawia się samuraj z głową miśka który oddycha ciężko i ma metaliczny głos. Nie kojarzy nam się z czymś? Czy tylko ja mam skojarzenia z Darth Vaderem? A gdy ściąga maskę co widzimy? Człowieka-maszynę z czerwonym okiem. To też znamy z pewnego filmu. Czyż nie?

Muzyka w Afro Samurai jest klimatyczna. Nareszcie to nie są dźwięki mające imitować klimat i muzykę średniowiecznej Japonii, nic z ową Japonią nie mające. Jest muzyka sytuacyjna i pojawiający się w openingach i niektórych scenach walk... czarny, amerykański rap. Całość tworzy smakowite połączenie, nawet dla kogoś, kto niespecjalnie przepada za tego typu muzyką – jak na przykład autor tej recenzji.

Kreska w Afro Samurai jest genialna. Producent, Gonzo, wydał na każdy odcinek rekordową dla nich sumę pieniędzy – ponad milion dolarów (!). Taka ilość pieniędzy i malutka ilość odcinków zaowocowały stworzeniem genialnej grafiki. Animacje są cudowne. Klatka po klatce, bez pośpiechu. Nie uświadczymy tu tandetnych, powtarzanych na przemian czterech-pięciu kadrów z tłem i mimiką postaci, kompletnym brakiem lub tandetnym cieniowaniem, nieproporcjonalnych twarzy (chyba, że akurat dana postać jest nieproporcjonalna) czy innych rzeczy trafiających nam się, nie oszukujmy się, w seriach anime takich jak Naruto, Bleach – tasiemcach. Grafika urzeka i stoi na najwyższym poziomie – takim, jakiego oczekujemy od anime wchodzących do kin czy właśnie od krótkich serii.

A jak wyglądają animacje walk? Niesamowicie. Wyreżyserowane z pieczołowitością są płynne i śliczne. Pojedynki na długo zapadają w pamięć. Oprócz standardowych walk na miecze są również inne urozmaicenia. Od kuszy wielkości człowieka, przez rewolwery po "Is that an RPG? You got a motherfuckin' RPG? An RPG in a motherfuckin' backpack?"

Szczególnie wbija się w pamięć animacja walki w powietrzu z androidem. Zresztą, spadanie z czystego, białego nieba w ciemne chmury też przypomina mi pewien znany film...

Klimat Afro Samurai jest szczególny. Z jednej strony jest mroczny, smutny i poważny. Postać Afro mimo pozornej prostoliniowości jest zdecydowanie bardziej złożona niż nam się wydaje. Z drugiej wszystko rozluźniają wspomniane postacie. Akcja jest wartka i szybka. Dialogi, szczególnie towarzysza Afro, Ninja Ninja, powalają na kolana.

Czy warto więc obejrzeć zaledwie pięcioodcinkową serię? Warto jak diabli. Mało kto się rozczaruje. Jeśli mamy dość cukierkowatych anime typu Naruto, Bleach czy GTO dajmy sobie te dwie godziny rozrywki i obejrzyjmy Afro Samurai. W zamierzeniu jest gra Afro Samurai na PS3 i Xboksa 360 i, co ważniejsze, kontynuacja przygód Afro zapowiedziana na bieżący rok. Pozostaje nam czekać i wypatrywać, ponieważ grono fanów tego anime stale się powiększa. Zdecydowanie polecam.

Kadry

Twórcy

Animacja:Gonzo
Produkcja:Gonzo, Samurai Project, TBS
Stacja telewizyjna:Fuji TV, WOWOW
Reżyseria:Fuminori Kizaki
Autor:Takashi Okazaki
Projekt postaci:Hiroya Iijima
Scenariusz:Tomohiro Yamashita
Muzyka:RZA

Utwory

Opening:Afro Theme - RZA
Ending:Afro Outro - RZA

Seiyū

Samuel L. Jackson:Afro, Ninja Ninja
Ron Perlman:Justice
Greg Eagles:Rokutaro (ojciec Afro)
Kelly Hu:Okiku
Phil LaMarr:Afro (nastoletni), Brat #1, Brat #3
Yuri Lowenthal:Jinno
John Di Maggio:Brat #2
Crystal Scales:Afro (dziecko)

Linki

Afro Samurai (TV) strona oficjalna (JP)
Afro Samurai (TV) strona oficjalna (EN)
Afro Samurai (TV) w Anime News Network (EN)
Afro Samurai (TV) w Internet Movie Database (EN)
Wyświetleń: 1106
Szarak, 05.06.2008

 

Copyright © 2009-2012 Anime Gakure - recenzje anime i mang. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.